Blog

Timberjack 1270D i John Deere 1270D – kultowa maszyna, która zmieniła branżę

20160322_141318_001 - Kopia
Harvester

Timberjack 1270D i John Deere 1270D – kultowa maszyna, która zmieniła branżę

Kiedyś, jak ktoś powiedział „harvester”, starsi operatorzy mieli przed oczami jedną maszynę. Timberjack 1270D. A później John Deere przejął firmę i powstał John Deere 1270D. Do dziś w lasach jeździ sporo tych sztuk, a niektórzy twierdzą, że to była najlepsza seria, jaką wyprodukowano.

Sprawdźmy, co sprawiło, że ta maszyna zyskała kultowy status – i dlaczego warto ją poznać, nawet jeśli dziś siadasz za sterami nowego Ponsse czy Komatsu.


Timberjack – marka, którą pamiętają wszyscy

Zanim był John Deere, był Timberjack. Firma z Kanady, która w latach 90-tych i na początku XXI wieku dyktowała warunki w branży maszyn leśnych. Modele z serii D, w tym kultowy Timberjack 1270D, to były konstrukcje, które przetrwały próbę czasu.

W 2000 roku John Deere przejął Timberjack. I tu zaczyna się ciekawa historia – zamiast zabić markę, Deere wziął to, co najlepsze, i przepakował pod swoją nazwą. Stąd wzięło się oznaczenie John Deere 1270D. To praktycznie ta sama maszyna, ale z lepszym wsparciem serwisowym i częściami, które wciąż można dostać.


Co tkwi w tej maszynie? Konkrety, nie bajery

Silnik: 6-cylindrowy John Deere o pojemności 8,1 litra, 160 kW (czyli około 218 KM) i maksymalnym momencie obrotowym 1100 Nm. W późniejszych wersjach Eco III moc rosła nawet do 230 KM.

Żuraw: Timberjack 210 o zasięgu do 11,8 metrów i momencie podnoszenia 178 kNm.

Głowice: Najczęściej spotykane to H754, H758, a w nowszych sztukach H413 z możliwością obsługi kilku drzew jednocześnie.

Kabina: To, co operatorzy wspominają do dziś – przestronna, z systemem poziomowania (leveling) i dobrą widocznością. W standardzie było radio, klima, przyciemniane szyby. W tamtych latach to był luksus.

I co najważniejsze – system komputerowy TimberMatic H-12. Pierwszy naprawdę przyjazny dla operatora interfejs, który pozwalał programować asortymenty bez kombinowania z miliardem przycisków.


Ciekawostka, która pokazuje, jak bardzo ta maszyna była przed swoim czasem

W Słowenii, już w latach 2000-nych, zorganizowano pierwsze szkolenia dla operatorów właśnie na symulatorze Timberjack 1270D. Tak, symulator. W czasach, gdy większość z nas uczyła się metodą „wsiądź i jedź, bo las płonie”, oni już testowali programy do nauki wirtualnej.


Dlaczego ten model jest ważny dla Ciebie, świeżaka?

Bo 1270D to była maszyna, na której uczyło się całe pokolenie operatorów.

Prosta, wybaczająca błędy, ale jednocześnie wymagająca – bo nie miała dzisiejszych udogodnień jak pełna automatyzacja pomiaru czy kamer . Jak ogarniałeś 1270D, to później każda nowsza maszyna wydawała się łatwa w obsłudze.

Do dziś na portalach ogłoszeniowych znajdziesz ogłoszenia typu „sprzedam John Deere 1270D, rocznik 2005-2008, 14-20 tysięcy motogodzin”. Ceny? Około 70-80 tysięcy euro za dobrze utrzymany egzemplarz. To pokazuje, że rynek wciąż ich chce.


A co to ma wspólnego z Twoją karierą i moimi szkoleniami?

Bardzo dużo.

Na moich kursach video pokazuję nie tylko nowe maszyny. Pokazuję też podstawy, które są niezmienne od lat. A 1270D to kopalnia tych podstaw:

  • Jak ustawić asortymenty w starszym sterowniku, który nie podpowiada Ci grafiką.
  • Jak czytać parametry hydrauliki i silnika, gdy komputer nie daje gotowych komunikatów.
  • Jak czuć maszynę, zanim systemy automatyczne zrobią to za Ciebie.

Bo uwierz mi – jak trafisz do firmy, która ma starszy sprzęt (a takie w Polsce wciąż jeżdżą!), to nie możesz powiedzieć „nie umiem, bo inny system”. Masz umieć na każdym.


Podsumowując

Timberjack 1270D i John Deere 1270D to nie tylko maszyny. To kawałek historii, która ukształtowała dzisiejszą branżę leśną.

Jeśli chcesz zrozumieć, skąd wzięły się dzisiejsze harvestery – musisz poznać tę konstrukcję.

Bo 18 lat doświadczenia to nie tylko nowe maszyny. To także ta stara, dobra szkoła jazdy na 1270D.